Lubię zdania wielokrotnie złożone. Takie, które czyta się długo, niespiesznie, z ciekawością.
Uczę się pisać.
Formułuję zdania niczym kucharz w barze fast food, marzący o paryskiej szkole kulinarnej. Spektakularnie stosuję powtórzenia. Nadmiernie stylizuję.
Często brakuje mi słów — tych nieoczywistych i nieoczekiwanych.
Głowa przepełniona środkami wyrazu, z których nie umiem uszyć żadnych falbanek.
Maltretuję swój mózg w poszukiwaniu prostoty. Takiej w stylu konwalii albo frezji.
Trudno powiedzieć. Jeszcze trudniej napisać.
Nie nadążam z ręką trzymającą pióro — musiałabym zwolnić myśli pędzące galopem przez zielone pastwiska.
Przypuszczam, że jest to nawet możliwe. Zwolnić, nim się zasapię na śmierć.
Migną mi tylko sylwetki, których nie rozpoznam. Bo jak zobaczyć szczegóły i rozróżnić twarze, gdy wiatr szczypie w oczy, a tchu wystarcza tylko na płytki wdech?
Uczę się pisać o powolności.
Stawiam staranne litery. Z ładnymi zawijasami. Z wyraźnymi kropkami.
Zeszyt formatu A5 daje przyjemną granicę dla rozkołysanej fioletowym atramentem, dłoni.
Trzyma mnie w ryzach.
Jest prosto.
Przyjemnie pachnie.
Jak konwalie.

W kwietniu zwalniam, gdy czytam:
- Kameliowy Sklep Papierniczy Ito Ogawy; zafascynowana kaligrafią, zaczynam marzyć o szklanym piórze…
- Fiołki Shin Kyung-Sook; czytając tęsknię za moją córką…
W kwietniu zwalniam, gdy słucham:
- In my veins – Andrew Belle https://open.spotify.com/track/7LwGBxB0h0CVmkOZxYKn0g?si=cd548dd9c0b64056
Zwalniam, by żyć uważnie i zaprosić Cię na warsztaty z końmi:
- Podróż kobiety. W poszukiwaniu mocy – 24 maja w Chojnikach
- Ścieżki życia. Dla kobiet w doświadczeniu macierzyństwa – 30 i 31 maja w Chojnikach
Pozdrawiam Cię.
Do następnego razu.
Asia
Ps.
- Szczegółowe informacje na temat warsztatów znajdziesz w opisach wydarzeń na FB i IG.
- Książki i muzykę, o której wspominam, potraktuj proszę jako ciekawostkę. Raczej dzielenie się tym, co mnie inspiruje, niż wyraźną rekomendację.
